Maseczki Multi BioMask

Maseczki Multi BioMask


 Lubicie robić sobie małe wieczorne spa i nakładać maseczki ? Bo ja uwielbiam i często używam różnych maseczek zarówno takich zwykłych z tubki, z saszetki jak i ostanie hity, czyli maseczki w płachcie. Dziś mam dla was recenzje maseczek na jedne raz - Multi BioMask. Seria kosmetyków Multi BioMask to specjalistyczne preparaty, których działanie w znacznym stopniu poprawia wygląd i kondycję skóry twarzy. Odpowiednio dobrane składniki pozostawiają ją dokładnie odżywioną i wygładzaną. Jesteście ciekawi czy maseczki się sprawdziły ? Jeśli tak to czytamy 😀.


Od producenta

Calm & Clean - maska łagodząca + maska oczyszcająca, to idealne rozwiązanie dla skóry wrażliwej, delikatnej skłonnej do podrażnień oraz wymagającej dogłębnego oczyszczenia. Maska Łagodząca głęboko odżywia, koi, łagodzi podrażnienia i neutralizuje zaczerwienienia. Ekstrakt z Białej Lilii wycisza, odstresowuje i wygładza skórę, przywracając jej świeży i promienny wygląd.Maska Oczyszczająca dzięki zawartości Aktywnego Węgla z pędów bambusa, skutecznie usuwa zanieczyszczenia, zapobiega powstawaniu zaskórników i reguluje wydzielanie sebum. Naturalna Glinka eliminuje toksyny z porów skóry, pozostawiając je czyste i zwężone.
Moisture & Clean - maska nawilżająca + maska oczyszczająca to idealne rozwiązanie dla skóry zmęczonej, pozbawionej elastyczności i nawilżenia oraz wymagającej dogłębnego oczyszczenia. Maska Nawilżająca dogłębnie nawilża i wygładza skórę, zapobiegając utracie jej elastyczności dzięki Japońskim Algom Wakame, bogatym w mikroelementy i minerały takie jak: żelazo, sód, potas, wapń oraz witaminy z grupy B. Działa odmładzająco, poprzez pobudzanie fibroblastów odpowiedzialnych za produkcję kolagenu. Skutecznie ujędrnia i regeneruje naskórek.

Moja opinia

Obie maseczki możemy aplikować na kilka sposobów, nakładając każdą saszetkę oddzielnie, połączyć dwie saszetki lub nakładać każdą saszetkę na wybrane partie twarzy w zależności od potrzeb. Maseczki mają bardzo kremową konsystencję, która przypomina zabarwiony krem niż maseczkę Takie jest moje wrażenie. Produkty bardzo fajnie się rozprowadzają i nie zastygają jak inne maseczki. I właśnie przez ten brak efektu zastygania, mam wrażenie, że nałożyłam zabarwiony krem, a nie maseczki, które ma oczyszczać. Jeśli chodzi o efekt oczyszczenia, nie zauważyłam żadnego w obu maseczkach. Jedyny pozytywny efekt w stosowaniu tych maseczek to fajnie nawilżona cera po ich zmyciu. Nie zauważyłam też, aby maseczka koiła lub łagodziła podrażnienia czy zaczerwienia. Produkt nie podrażnił ani nie uczulił mojej skóry. Jak dla maseczki praktycznie nie robią nic prócz delikatnego nawilżenia. Każda saszetka ma po 4 ml (2x4ml), a cena to około 2,79 zł.


Relacja z Meet Beauty / Beauty Days 2017

Relacja z Meet Beauty / Beauty Days 2017


 W miniony weekend miałam okazję uczestniczyć po raz drugi w konferencji Meet Beauty, która swoją formą różniła się od poprzedniej edycji, gdyż tegoroczna edycja była połączona z międzynarodowymi targami fryzjerskim i kosmetycznymi - Beauty Days. Osobiście tegoroczna edycja konferencji średnio mi się podobała, gdyż miejsce, w którym odbywała się konferencja, były to dość spore hale Ptak Warsaw Expo bez wewnętrznych ścian co powodowało, że głosy i inne odgłosy z wykładów, warsztatów oraz targów niosły się przez całą hale i zagłuszały się nawzajem, co bardzo przeszkadzało w uczestniczeniu w wykładach czy warsztatach. Kolejny minus to połączenie konferencji z targami, gdyż uczestnicy Meet Beauty rozeszli się po targach i wspólna integracja, była mocno utrudnia. Osobiście nie udało mi się spotkać połowy dziewczyn, a jeśli kogoś spotkałam, to dziękuję za rozmowę i miło było poznać. Minusem był też fakt, że osoby, które nie zapisały się na warsztaty lub nie wybierały się na wykłady na główną salę, nie miały co robić w strefie konferencji. Kolejny minus pojawił się jeszcze przed konferencją przy zapisach na warsztaty, gdzie potrzebne hasło do zmiany zapisów na warsztaty, zamiast przyjść od razy, przyszło na drugi dzień. Dzięki czemu udało mi się zapisać tylko na jedne warsztaty. Kolejny minus to jedna toaleta w strefie Meet Beauty na tyle babek. Po marudziłam sobie troszeczkę, teraz czas na małą relacje z tego dnia w wersji blogowej.

 Mój dzień w sobotę zaczął się dość wcześniej, bo o piątej rano. Po wyszykowaniu się i zebraniu gratów, punkt siódma ruszyłam do Nadarzyna, gdzie odbywała się konferencja. Na miejscu byłam kilka minut przed dziewiątą, bez kolejek zarejestrowałam się i poszłam zwiedzać targi, bo pozostała mi godzina do oficjalnego rozpoczęcia konferencji. Na targach można było znaleźć wiele ciekawych stoisk za równo marek kosmetycznych, jak i fryzjerskich oraz obejrzeć sobie różnego rodzaju pokazy tych marek. Po oficjalnym rozpoczęciu Meet Beauty udałam się na wykład Ewy Grzelakowskiej - Kostoglu znanej jako Red Lipstick Monster, która mówiła o tym - "Jak przekształcić swoją działalność w internecie w silną markę osobistą". Po wykładzie udało mi się poznać kilka dziewczyn, ponownie przejść się po targach, wysłuchać rozmowy z Mają Sablewską na scenie głównej targów oraz zjeść coś w międzyczasie, na koniec dnia udałam się ponownie na wykład tym razem z Natalio z Jest Rudo na temat "Fotografii kosmetyków w praktyce". W niedziele na konferencji pojawił się dopiero po południu, gdyż już poprzedniego dnia zwiedziłam całe targi, a warsztaty, na które udało mi się zapisać, miałam dopiero późnym popołudniem, a były to warsztaty z marką Eylure, na których po raz pierwszy kleiłam sztuczne rzęsy, a raczej pani z Eylure mi je przykleiła. Potem udałam się tylko na zakończenie konferencji i obładowana jak rumuński handlarz gaciami wróciłam zmęczona do domu.

 Fajnie było poznać znajome twarze ze szklanego ekranu na żywo, zamienić kilka słów i nabrać nowej energii do blogowania. Jednak nadal uważam, że poprzednia forma i miejsce konferencji było o niebo lepsza.



Jeśli chcecie zobaczyć jakie dary losu przytachałam z Meet Beauty to zapraszam na oddzielny wpis.

Dary losu z Meet Beauty

Dary losu z Meet Beauty


 Dziś mam dla was post z darami losu z Meet Beauty. Część darów już trafiła do mojej mamy i siostry, a część trafi do was. Ze względu że konferencja była połączona z międzynarodowymi targami fryzjerskim i kosmetycznymi - Beauty Days, dostałam też kilka nadprogramowych darów losu. Nie będzie ich jednak tu, ale na pewno znajdą się one w rozdaniu. 



Openbox paczki od BaByliss

 Dziś mam dla was openbox paczuszki od BaByliss w formie marnego filmiku w moim wykonaniu😀. Recenzja zawartości pudełeczka pojawi się na pewno na blogu😀.  

video


Marion 100% Naturalny Olejek Do Włosów Twarzy I Ciała

Marion 100% Naturalny Olejek Do Włosów Twarzy I Ciała


Olejki, olejowanie i wszystko, co z tym trendem kosmetycznym związane jest już od dłuższego czasu bardzo popularne. Pomimo że jest to dość tłusty trend, często go stosuje i bardzo lubię efekty, jakie dzięki tej metodzie otrzymuję. Olejki możemy stosować zarówną do pielęgnacji włosów, ciała czy twarzy, a wśród wielu olejków możemy wybrać coś dla siebie lub sięgnąć po uniwersalny olej kokosowy, którym ja np. zmywam makijaż. Jednak dziś mam dla was recenzję stu procentowych olejków z Marion.


Moja opinia

 Pierwszy olejek to stuprocentowy olejek z awokado, który zawiera takie witaminy jak A, D I E oraz substancje mineralne, które świetne wpływają na kondycje naszych włosów czy cery. Produkt idealny dla przesuszonej i wrażliwej skóry oraz starzejącej się i z problemami. Drugi olejek to stuprocentowy olejek arganowy, który bogaty jest w nienasycone kwasy tłuszczowe: Omega 3, 6, 9 oraz witaminy E. Jest to jeden z najbardziej cenionych olejów na świecie, posiadający wszechstronne zastosowanie w kosmetyce. Idealny do pielęgnacji cery dojrzałej, suchej i odwodnionej oraz jako profilaktyka przeciwstarzeniowa. 
 Produkt znajduje się w fajnym poręcznym opakowaniu z pompką, dzięki czemu cała aplikacja odbywa się sprawnie. Olejki są prawie bezzapachowe, czuć tylko delikatną woń olejku. Jeśli chodzi o olejek arganowy, jest jednym z popularniejszych olejków i używam go zarówno na włosy, jak i na twarz. Oba olejki mają typową oleistą konsystencję, po nałożeniu na twarz czy ciało tworzą na skórze tłustą warstwę, która po dłuższej chwil się delikatnie wchłania, jednak w dalszym ciągu pozostaje tłusty osad. Po nałożeniu olejku na noc, rano budzę się z idealnie nawilżoną i odżywioną cerą twarzy. Włosy też zyskują na używaniu takich olejków, suche końce są odżywione i wyglądają zdrowej. Możemy też nakładać olejki na ciało i włosy. Jeśli chodzi o różnice między tym dwoma olejkami w ich działaniu, to jakiejś szczególnej nie zauważyłam. Oba fajnie nawilżają, odżywają skórę, pozostawiając ją gładką i miękka w dotyku oraz odżywiają włosy i nadają im zdrowego wyglądu. Warto pamiętać też, aby trzymać olejki w zacienionym miejscu.

Pojemność: 25 ml
Cena: w zależności od sklepu (od 7 zł)



Moja opinia jest subiektywna i fakt że dostałam produkt w ramach współpracy nie ma na nią żadnego wpływu.

Płyn micelarny i chusteczki #NoMakeUp Selfie Project

Płyn micelarny i chusteczki #NoMakeUp Selfie Project


 Dziś na blogu recenzja dwóch produktów marki Selfie Project, która jest dość nową marką na rynku kosmetycznym i możemy ją znaleźć w Rossmannie. Kosmetyki tej marki stworzone są przez specjalistów dla wyjątkowo wymagającej młodej cery. Dziś na tapetę bierzemy dwa produkty do demakijażu - płyn micelarny i chusteczki.  Płyn zwiera aktywne substancje oczyszczające. które jednym ruchem mają usuwać makijaż i sebum. Pozostawiając skórę czystą i świeżą, przygotowaną do dalszej pielęgnacji. Ma też redukować wypryski, odblokowywać pory  oraz matowić. Natomiast chusteczki #NoMakeUp dzięki zawartości aktywnego kompleksu oczyszczającego mają działać podobnie. Jesteście ciekawi jak sprawdziły się te dwa produkty ? Jeśli tak , to czytamy 😀.


Moja opinia 

Jak widać na zdjęciach płyn znajduje się w standardowym opakowaniu jak dla tego typu produktów. Szata graficzna i hasztagi mocno sugerują, że produkty są skierowane do młodszej grupy klientów. Produkt ma dość delikatny i świeży zapach. Jeśli chodzi o jego główne zadanie, czyli demakijaż , radzi sobie z nim nawet dobrze, gorzej już wypada ze zmywaniem makijażu oka - eyelinerem. Trzeba kilku wacików, aby usunąć dobrze cały produkt. Nie podrażnia skóry, nie szczypie w oczy. Myślę, że jest to fajny produkt do odświeżenia cery rano, gdyż nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Jeśli chodzi o redukcje wyprysków, to nie zauważyłam żadnych efektów, tak samo jak większego matowienia. Czy odblokowuje pory, może minimalnie, jednak do tego potrzeba innych produktów niż sam płyn micelarny. Wielki plus za brak w składzie produktu SLS, SLES, oleju parafinowego oraz że produkty nie są testowane na zwierzętach.  Jeśli chodzi o chusteczki do demakijażu jest to fajny patent na demakijaż latem, gdy nasz makijaż jest delikatniejszy lub praktycznie w minimalnej ilości na naszej twarzy. Chusteczki też fajnie sprawdza się jako produkt do odświeżenia twarzy bez makijażu w upalny dzień. Osobiście bardzo rzadko używam takich chusteczek do demakijażu, gdyż nie zdają one u mnie egzaminu jeśli chodzi o demakijaż i mam wrażenie, że tylko rozmazuje makijaż. Moim zdanie są to fajne produkty dla młodych dziewcząt, których makijaż jest delikatny, bez tony tapety :) .

Pojemność: 250 ml
Cena: 12 zł
Ilość chusteczek w opakowaniu: 10 sztuk
Cena: 4 zł
Dostępność: Rossmann


Moja opinia jest subiektywna i fakt że dostałam produkt w ramach współpracy nie ma na nią żadnego wpływu.

Copyright © 2014 Po prostu Kasia , Blogger