Kiedy odchodzi przyjaciel...

... na czterech łapach. 🐾

 Na przełomie niecałego roku moje serce umierało po kawałku już trzy razy. Pierwsza cząstka umarła osiemnastego sierpnia ubiegłego roku wraz z odejściem najstarszego z rodzinnych psiaków. Był w rodzinie od moich najmłodszych lat, kiedy był małym szczeniaczkiem, moja mama uratowała go, gdy się topił. Niestety starość i choroba sprawiła, że nie można było nic zrobić i trzeba było się pożegnać... 

 Kolejna cząstka mojego serca umarła trzydziestego stycznia, kiedy musiałam podjąć decyzje o uśpieniu mojego kota, którego potrącił samochód. Pomimo mojej opieki Leoś (bo tak się nazywał) tylko cierpiał, gdyż był cały połamany i znów trzeba było się pożegnać... 

 Dziś ósmego kwietnia kolejna cząstka mojego serca umarła po raz kolejny. Znów musiałam pożegnać się z kolejnym psiakiem, po mimo że myślałam, że już wyzdrowiał. Wydawało się, że jest już wszystko dobrze, a tu nagle taki cios. W sercu czułam, że może to tak się skończyć i dopuszczałam do siebie to myśl, jednak w dalszym ciągu miałam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.... 

 Teraz zostały wspomnienia, puste miski i budy oraz jedyny piesek o smutnych oczkach... 

 Dla kogoś może być to głupie, że beczę i przeżywam tak, ale ja jestem już taka. Od najmłodszych lat znosiłam wszystkie bezdomne zwierzęta i do tej pory ratuje zagubione i ranne ptaszki...bo taka już jestem...

Jeśli odnajdę zdjęcia w czeluściach pików, wrzucę zdjęcia całej trójki. 

źródło zdjęcia: Demotywatory.pl

10 komentarzy:

  1. Kochana, przykro mi :( wiem co czujesz, ja niedawno musiałam pożegnać moją ukochaną, najwspanialszą szczurkę. Wyrok już zapadł na kolejną i muszę się przygotować na kolejną śmierć... Jest taki piękny wiersz, który zawsze czytam po stracie zwierzaka.. Franciszek Klimek - On wróci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje dwa pieski umarły :( jedna chyba była zatruta (dwa psy nam zmarły jednej nocy...), a jedna na wątrobę :( Niedawno miałam też pogrzeb bliskiej mi osoby, więc doskonale wiem, co czujesz...

    OdpowiedzUsuń
  3. Moją pierwszą psicę pożegnaliśmy po 16 wspólnych latach. Doskonalę wiem, co czujesz i całe nasze stado przesyła ogrom pozytywnej energii. Warto pamiętać te dobre chwilę i wyciągać lekcje. Ja wiem czego nauczyła mnie każda istota, która choć przez chwilę była w moim życiu i wiem, że dzięki nim jestem tym kim jestem. Mi to pomaga. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  4. Moj piesek nie prosił się o śmierć bo sąsiad mi przebił go widłami.. do tej pory nie wybaczyłam mu, nawet nie dałam rady iść na jego pogrzeb dla mnie on nie był czlowiekiem, bardzo czesto mi sie sni, że bawię się z moim piesek a jak sie budze to mam w oczach łzy nawet ciezko mi o tym pisać bo ryczę

    OdpowiedzUsuń
  5. Wcale nie głupie, niestety znam to uczucie i masz prawo przejść normalną żałobę. Mnie pocieszało, że psi przyjaciel już nie cierpi. Trzymaj się, mocno ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  6. aż mi się smutno zrobiło, a nigdy nie miałam zadneog zwierzaczka :<

    OdpowiedzUsuń
  7. Wolelibyśmy tego nie pisać, ale niestety wiemy, co czujesz... Niektórzy ludzie nie rozumieją miłości do zwierząt. My kochamy je szczerze i mocno, bez względu na gatunek. Jako dzieci płakaliśmy za każdym chomiczkiem. Jako dorośli ludzie przepłakaliśmy wiele nocy za każdą małą myszką, którą musieliśmy kolejno żegnać (słodkimi i grubiutkimi Futrzakami, które były inspiracją dla naszego bloga). Ale największą stratą, z którą do dziś nie możemy się pogodzić, było odejście Kubusia Psa. Od wielu miesięcy Kubuś (16-letni staruszek) cierpiał z powodu nowotworu. Próbowaliśmy go za wszelką cenę ratować, ale nie udało nam się i aby nie krzywdzić go jeszcze bardziej podjęliśmy decyzję o pożegnaniu. Szczęściem w nieszczęściu - Kubuś odszedł w spokoju i bez bólu, a my mieliśmy szansę się z nim pożegnać. Podczas naszych ostatnich wspólnych chwil płakaliśmy okropnie, a on lizał nas po twarzach i próbował pocieszyć. Od jego odejścia minęło pół roku, ale nadal nie potrafimy oglądać setek zdjęć radosnego Kubusia, które mamy w albumie, bo serce nam pęka i płaczemy za nim jak dzieci. W domu mamy jeszcze króliczka Puszka, kota Tygryska i dwa psiaki: Reksa i Dżekiego - na samą myśl, że z nimi również kiedyś przyjdzie nam się pożegnać serce podchodzi nam do gardeł.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyjaciel jest przyjacielem - jego strata zawsze boli. Ściskam i mam nadzieję, ze z czasem zostaną jedynie dobre wspomnienia.
    mrs Foch

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety wiem co czujesz, zawsze boli strata kogoś bliskiego. Mimo wszystko zostaje on na zawsze głęboko w sercu a z nim wspomnienia, których nigdy nie da się wymazać z pamięci.

    Ps. Obserwuję i zapraszam do siebie http://kamytestowanieirekomendowanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.
Zarówno te pozytywne jak i negatywne.
I zapraszam do odwiedzania.
Piszesz jak Anonimowy, podpisz się.

Copyright © 2014 Po prostu Kasia , Blogger