Camouflage Catrice


Na szczęście nie ma jakiś strasznych problemów z cerą, ale od czasu do czasu wyskoczy mi jakaś dioda. Wtedy niekoniecznie chce ją pokazywać całemu światu, chyba jak każda kobieta. Próbuję ją zakryć za wszelką cenę, niestety nie zawsze podkład, którego używam radzi sobie z tym i częstą taki nieprzyjaciel świeci na moje twarzy jak tak dioda.

Przeglądając inne blogi oraz kanały na You Tubie, nie raz trafiłam na zachwalany produkt marki Catrice, a mianowicie Camouflage Cream - kryjący podkład, korektor w kremie. Produkt otrzymał wiele pozytywnych opinii i skuszoną tymi opiniami postanowiłam zakupić produkt. W końcu szukałam czegoś do zakrycia diod, a że nie miałam z nic z tej marki jeszcze w swoje kosmetyce. Postanowiłam przetestować.


Od producenta

Kremowy podkład korygujacy o wysokim stopniu krycia. Trwała tekstura idealnie wtapia się w skórę ukrywając wszelkie niedoskonałości. Maskuje popękane naczynka, drobne blizny, przebarwienia oraz plamki. testowany dermatologicznie.


Moja opinia

Kuszona tymi wszystkim opiniami, zdecydowałam się kupić korektor. Za opakowanie 3g w sklepie internetowym zapłaciłam około 13 zł. Produkt możemy kupić w trzech odcieniach - 010 - IVORY, 020 - LIGHT BEIGE, 025 - ROSY SAND. Jak zawsze trudno było mi wybrać odpowiedni odcień produktu, ale jest tak za każdym razem, gdy kupuję coś online. Łatwiej jest kupić takie produkty stacjonarnie, gdzie mamy możliwość przetestowania koloru i dobrania do odcienia swoje cery. Kupowanie takich produktów przez internet to jak kupowanie kota w worku. Na szczęście udało mi się dobrać odpowiedni kolor i kupiłam odcień 010. Jak dla mnie bardzo odpowiedni odcień. Jest on dość jasny, delikatnie beżowy w ciepłej tonacji. Pomimo to, że jest jasny to dla osób o bardzo jasnej karnacji, a wręcz porcelanowej może być za ciemny. Konsystencja korektora jest niesamowicie kremowa, gęsta. Dzięki czemu krycie wszelkich niedoskonałości jest rewelacyjne. Wprost doskonałe, wszelkie diody znikają i są wręcz niewidoczne. Niestety wspaniałe krycie ciągnie za sobą ciężką konsystencje, która może powodować, że produkt może się zbierać w zmarszczkach i zagłębienia. Gdy użyjemy go jako podkład, na cało twarz. Moim zdaniem jest zbyt ciężki, aby używać go w formie podkładu. Lepiej sprawdza się jako punktowy korektor, który zakryje pojedyncze niedoskonałości, a właśnie z takim mam zazwyczaj problem. Do maskowania pojedynczych niedoskonałości czy nie wielkich powierzchniową przebarwień, sprawdza się doskonale, gorzej pewnie sprawdzi się u osób, które chcą zakryć większe niedoskonałości. Po prostu jest za ciężki. Oczywiście po nałożeniu większej ilości efekt krycia będzie jeszcze lepszy, niestety już efekt wizualny nie koniecznie. Ciężka konsystencja sprawia, że im więcej produktu, robi się nam buba na twarzy, co nie wygląda zbyt efektownie. I to, co miało maskować nam niedoskonałości, bardziej je ukarze. Więc z umiarem używamy produktu i dokładnie aplikujemy. Produkt najlepiej jak dla mnie aplikować opuszkami palców lub puchatym pędzelkiem. Dzięki temu produkt doskonale wtopi się w skórę twarzy i zakryje to, co ma zakryć. Produkt długo utrzymuję się na twarzy, na niedoskonałości, kryjąc ja tak, aby świat nie ujrzał ich swymi oczami. Nie ciemnieje ani nie wysusza. Podsumowując - produkt doskonały do punktowego krycia niedoskonałości. Jak dla mnie jak na razie najlepszy produkt na diody :). Na pewno pojawi w mojej kosmetyczce nie raz, a tym bardziej, że znalazłam go stacjonarnie. 

Macie w swoje kosmetyczce produkty CATRICE?

24 komentarze:

  1. szkoda że na większe powierzchnie jest za ciężki

    OdpowiedzUsuń
  2. Też go mam i lubię, szkoda, że jest tak mało kolorów do wyboru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, moim zdaniem powiną być więcej odcieni do wyboru.

      Usuń
  3. Mam płynną wersję tego korektora i go ubóstwiam :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie czegoś takiego szukam, więc jutro spacer do drogerii. :)
    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. moja siostra go używa, kilka razy jej podkradłam i mogę śmiało stwierdzić, że jesr rewelacyjny ; )

    OdpowiedzUsuń
  6. Też go lubię. Mało kiedy zdarzają mi się takie wypryski, ale jak już są to jest to idealny produkt do zamaskowania:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam go jeszcze u siebie, ale mam problem z niedoskonałościami i przydałby mi się. Mimo to jakoś nigdy nie jest mi po drodze, żeby go kupić. Nie mam u siebie w mieście natury, a jak robię zakupy Internetowe, to o nim zapominam:P

    OdpowiedzUsuń
  8. czeka w zapasach, mam 4 inne korektory na razie przed nim

    OdpowiedzUsuń
  9. kurczę nie słyszałam,a zapowiada się fajnie. już chyba wiem co wybiorę jak skończy mi się ten co mam ;)

    http://casuallydressed.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś nigdy nie byłam dobrze nastawiona do korektorów, może dlatego, że nigdy nie mogłam znaleźć odpowiedniego :) wypróbuję ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też czytałam, że dobry punktowo.

    OdpowiedzUsuń
  12. nie mam, ale z chęcią przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Już od dawna chcę kupić ten produkt, ale jakoś mi nie po drodze do Natury. A przydałby się czasami na wyskakujące bomby :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie widziałam u koleżanki na buzi, ale Ona ma strasznie trądzikową skórę i super się sprawdza, świetnie kamufluje. Muszę go kupić, czasem mi się zdarzają niemiłe niespodzianki i potrzebuje czegoś dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  15. "Dioda" - haha! Genialne określenie! :-)

    Nie miałam tego kosmetyku, choć widzę, że to blogowy hit. :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja także go uwielbiam i ubóstwiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.
Zarówno te pozytywne jak i negatywne.
I zapraszam do odwiedzania.
Piszesz jak Anonimowy, podpisz się.

Copyright © 2014 Po prostu Kasia , Blogger