Równoważnia życia i śmierci

W codziennym maratonie życia temat śmierci, odejścia bliskich na zawsze. Odkładany jest na boczne tory. Nie mamy czasu w natłoku obowiązków, zatrzymać się i pomyśleć, a może nie chcemy po prostu o tym myśleć ? Chcemy te myśli odsunąć jak najdalej, nie dopuszczać do swoje świadomości, chcemy wierzyć, że nas jeszcze to nie dotyczy.

1 listopada jest to czas, w którym nie da się przejścia obojętnie obok tematu śmierci. Każdy z nas musi być przygotowany na ten etap w życiu. Dopuścić do swoje świadomości, że śmierci jest czymś nieuniknionym. Jest to nieoderwalna część naszego ziemskiego życia, a śmierci jest meto maratonu życiowego.

Czy boimy się śmierci ?

Strach przed śmiercią jest czymś gorszym niż ona sama. Kiedy byłam młodsza, już sam widok trumny budził we mnie wielki strach. Dopiero w wieku dwudziestu lat odważyłam się iść na pogrzeb i pożegnać zmarłego. Do tej pory żałuję, że nie pożegnałam się z moim dwoma prababciami. Zawsze łatwiej jest mi pożegnać zmarłego z dalszej rodzinny czy grona znajomych. Bardziej boje się śmierci bliskich mi osób, momentu pożegnania niż własnej śmierci. Ten strach przed utratą bliskiej mi osoby, świadomości, że nigdy już jej nie zobaczę. Jest najbardziej przerażającą myślą, jaka zdołała zakiełkować w mojej głowie.

Takie dni jak 1 listopada to dzień, w którym życie zatrzymuję się na chwile. Równoważnia życia i śmierci zatrzymuję się na tym samy poziomie.



2 komentarze:

  1. Tego strachu niestety nie unikniesz...

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzieś przeczytałam, że jedyną sprawiedliwą rzeczą na świecie jest własnie śmierć...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.
Zarówno te pozytywne jak i negatywne.
I zapraszam do odwiedzania.
Piszesz jak Anonimowy, podpisz się.

Copyright © 2014 Po prostu Kasia , Blogger