Co mnie denerwuje na weselach ?

Uwielbiam być zapraszana na wesela. Bardzo lubię ten rodzaj imprez, a jeśli jest to wesele w rodzinie to nic więcej do szczęścia nie jest mi potrzebne. Kocham spotykać się z rodziną, a przyjecie weselne jest jednym z lepszych momentów do spotkań i wspólnego spędzenia cudownych chwil w gronie rodzinnym. Byłam w swoim życiu na wielu rodzinnych weselach, a także na weselach znajomych. Jedne wesela były lepsze, a drugie gorszę. Z jednych wracałam tuż po północy, a z innych nad ranem. Czasami zdarzało mi się, że bardzo nie chciało mi się iść na jakieś wesele, a potem okazywało się one rewelacyjne.

Zdjęcie z mojego prywatnego album.

1. Mało gości na weselu - to na pewno będzie klapa.


Wiele razy zdarzyło mi się słyszeć przed takim weselem, że para młoda zaprosiła mało gości to wesele na pewno będzie nudne, kiepskie i na pewno szybko się skończy. W moim przekonaniu, a także z doświadczenia bywania na weselach. Udana zabawa na przyjęciu weselnym nie jest uzależniona od ilości gości. To, że zaprosisz pół powiatu nie znaczy, że wesele będzie udane, a te pół powiatu będzie bawić się w najlepsze i do samego rana. Czasami mała ilość gości bawi się o niebo lepiej niż sala wypełniona po brzegi. Nie liczy się ilość gości, których zapraszasz, a ludzie jakich zaprosisz.

2. Sala pękając w szwach.


Zdarzyło mi się być zarówno na weselach, na których było nie całe sto osób, a także na takich, który było zaproszone trzysta. I nie zawsze te duże wesele pomimo dużej ilości gości były udane. Tym bardziej, gdy ilość gości nie była dobrana do sali, na której odbywało się przyjęcie. Bo co to za przyjemność zabawy, gdy na parkacie tyłek obciera tyłek albo co chwila jakiś obcas loduję na twojej stopie. Przy stole nie można podnieść widelca, bo nasz łokieć loduję na twarzy osoby siedzącej obok, a ty czujesz się jak sardynka w puszce. Nie będę ukrywać, że zdarzyło mi się być na takim weselu i było to jedno z najgorszych wesel w moim życiu.


3. Liczy się wygląd.


Każda para chce, żeby przyjęcie weselne odbywało się w bajkowej scenerii i na wypasie. Na drodze tym wyobrażeniom stają kwestie finansowe, gdyż ceny wynajmu sal na przyjęcia pną w górę jak szalone. Nie każdego na to stać, aby wydać kilkadziesiąt tysięcy na samo sale, w którym miało by się odbyć wesele. Moje własne wesele odbyło się w wynajętej wiejskiej sali weselnej. Gdzie musiałam wynająć kucharkę, zrobić zakupy, kupić kwiaty, a także posprzątać cało sale czy wyprasować obrusy na stoły. Pomimo, że pracy było wiele i przepłakałam dwa dni z myślą - ''Co goście powiedzą na tako sale?!'' –  robiłam w ogóle nie potrzebnie. Bo dzięki moje włożonej pracy, dekoracjom i najdrobniejszemu detalowi, o który zadbałam, sala zmieniła się do nie poznania, a goście chwalili i bawili się rewelacyjnie. Gdyż inne czynniki weselne wpłynęły na dobro zabawę gości. Nie mówię tu o alkoholu. Moim zdaniem nie potrzebne są do dobrej zabawy kryształy nad głowo, wyścielane krzesła jedwabiem, marmury w łazience czy płatki róż na umywalkach. Oczywiście sala jest ważna, ale nie musi być to pałac czy sala w pięciogwiazdkowym hotelu. Wystarczy skromna, czysta sala, gdyż to nie miejsce decyduje o udanym weselu.

4. Jedwab po tyłkiem, a talerz pusty.

Jednym z ważniejszych punktów wesela gwarantującym udane przyjęcie jest dobre jedzenie i coś do picia. Nie ukrywajmy, goście którzy przychodzą na wesele, dający kopertę, oczekują w zamian dobrego ugoszczenia na takim przyjęciu, czyli dobrego jedzenia i czegoś mocniejszego do picia. Niestety wytworna sala nie zawsze gwarantuje nam dobrego jedzenia. Byłam na weselach na których była piękna sala, różne atrakcje i inne wynalazki, a stoły były puste, lub jedzenie było niesmaczne, albo po prostu nieświeże. W efekcie wracałam głodna z takiego wesela lub co gorsza płeć męska nie miała czym zagryzać alkoholu. 

5. Muzyka jak na stypie.


Kolejny jak dla mnie ważny punkt wesela to dobry zespół muzyczny lub DJ. Który poprowadzi wesele i zagra dobre kawałki do tańca. Bywając na weselach spotkałam zespoły, które zamiast na weselu powinny grać na stypach. Nijak nie szło tańczyć przy tym, co grali.


6. Będzie zabawa x10

będzie się działo... i tak 100-razy w ciągu wesela. Ile można słuchać i tańczyć do tej samej piosenki - no ludzie.

7. Pieniądze wyrzucone w błoto.

Para młoda stara się, aby w tym wyjątkowym dniu wszystko wypadło jak najlepiej. Ponosząc przy tym sporę koszty i czasami wyrzucając pieniące w błoto. Gdyż zespołowi, którym ma zabawiać gości, co chwile psuje się sprzęt, ma słabe nagłośnienie, albo wokalista zespołu wyje jak obdzierany kot ze skóry.

8. Kamerzysta na kolanach, a fotograf opierdzielacz.

Najbardziej irytująco sytuacja z jako spotkałam się na weselu to wpychający się kamerzysta między mnie, a stół podczas posiłku. Zrozumiałambym jeden raz, a jeśli sytuacja powtarza się kilka razy w czasie przyjęcia weselnego to człowieka krew zalewa. Kolejny artysta na weselu to fotograf, który zamiast zająć się roboto to podpiera ściany lub puszcza dymki. Przecież nie zapłacili mu za zbijanie bąków na weselu tylko za reportaż ślubny.


9. Wyścig do stołu.

Planując swoje przyjęcie ślubne wiedziałam, że na stołach pojawia się winietki i to ja zadecyduje gdzie, kto usiądzie. Nie ukrywam, że musiałam się sporą nagłowić nad usadzeniem gości, ale na moim weselu nie było tzw. wyścigu gości do stołu i kto pierwszy ten lepszy zajmie miejsce sobie i dziesięciu innym osobom. Ja też nie raz tak robiłam, bo żadną przyjemnością jest siedzenie w obcych ludziach lub z osobami, które pozjadały wszystkie rozumy. Miałam też okazje uczestniczyć w sytuacji, gdzie gości weselni nie chcieli się przesunąć o jedno miejsce, a także dostawiania miejsc na chama, bo tu siedzą ktoś to ja też muszę, pomimo że nie ma miejsca. Nie ma też jak dla mnie głupiej sytuacji, gdy para młoda zostaje praktycznie sam na środku sali i śpiewa sobie stolat, bo goście czatują przy stole.

10. Zboczone zabawy na oczepiach.

Jedni nie przepadają za oczepinami, ja jestem w gronie tych, którzy lubią ten element przyjęcia weselnego. Jednak nie podobają mi się i uważam, że są nie na miejscu tzw. zboczone zabawy oczepinowe.


Na szczęście moje wesele obyło się bez tych denerwujących faktów dla mnie :).


 Was co denerwuje na weselach ?

19 komentarzy:

  1. Ja już też swoje wesele mam za sobą i na kilku byłam. Zgodzę się,że bywa iż na pięknie przybranych i słono opłaconych salach nie ma co zjeść , zdarzają się też niezbyt uzdolnieni muzycy, a denerwujące jest też to kiedy taki "grajek" zamiast umilać czas swoją muzyką co chwila robi przerwy a to na kielicha a to na jedzenie..:)

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie denerwuje jak ktos przychodzi sie tylko pokazac po to jak sie wystroil..i chodzi dumny jak paw

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli chyba jednak nie lubisz wesel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię wesela. Tylko nie wszystkie na których byłam, były udane. ;)

      Usuń
  4. Zgadzam się z Tobą i myślę, że te rzeczy denerwują każdego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja uciekam zawsze oczepin bo nie znoszę tych zabaw, to masakra jakaś. jedzenie zawsze musi być smaczne to ważny element i nie może niczego brakować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwierz mi ze mogę się podpisać pod każdym punktem :) te same rzeczy mnie denerwuja na weselach

    OdpowiedzUsuń
  7. Również się z Tobą zgadzam. Najbardziej mi przykro jak jedzenie na weselu nie jest dobre ;P Ale ja jestem żarłok, to może dlatego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, niezła lista :)
    Ja najczęściej słyszę narzekania na jedzenie i muzykę. ..
    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion :) ♡

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie lubię na weselach niczego ;P po prostu - nie lubię tego klimatu, nie lubię być zmuszaną do spędzania czasu w sposób, który mnie żenuję, nie lubię widoku narąbanych ludzi i w ogóle uważam, że wesele jest stratą kasy ;)
    byłam w swoim życiu na czterech weselach, swojego wyprawiać nie zamierzam - Bogu dziękuję za moją aspołeczność, małą rodzinę i normalnego potencjalnego męża ;)
    Bliskim ważnym dla mnie daję zawsze kopertę na ślubie - i cześć czapka!
    Nie ma mnie! ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się w zupełności z kikoma punktami :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Również się z Tobą zgodzę :)
    Polecam przeczytaj swój post jeszcze raz bo sporo błędów Ci się wkradło. Pozjadałaś literki w wielu słowach ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za błedy, niestety moja największa wada - dyslekcja wkrada się w teksty na blogu i psuje. Mam nadzieje, że nie strace moich czytelników przez ten ubytek w mojej osobowości.

      Usuń
  12. Teraz podpisywanie stolików, miejsc kto gdzie siedzi to chyba podstawa :)
    Ja też byłam na wielu już weselach i jedne były lepsze, drugie gorsze, według mnie naprawdę dużo zależy od muzyki/orkiestry, od tego jak to wesele poprowadzi zespół, no i oczywiście dobre jedzenie też jest ważne :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rany jak ja nienawidzę tych zabaw zboczonych na weselach.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja bardzo lubię wesela . Jedyne czego nie lubię, to gdy zespół często robi przerwy podczas grania .

    http://mylittlelifex3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Z wieloma punktami cię popieram.Moja siostra miała ślub 4 lata temu dużo jej pomagałam bo tak samo jak Ty wynajęła salę kucharkę wystrój stołów musiałyśmy zrobić same oraz posprząta przed i po welelu oraz zrobić zakupy.To była dość męnczące,ale ślub był udany :) Ja swój mam w maju zdecydowałam się na małe przyjęcie na 30 osób najbliższa rodzina.Będę płacić za osobę bo robi ślub w restauracji w hotelu. Mogliśmy zając sale weselną ale moim zdaniem ludzie by się w niej zagubiły a restauracja ma kominek i jest urocza.Starałam się wybrać restauracjie która ma dobrą opinie bo jedzenie jest bardzo ważne.Mogłam zrobić wielkie weselicho na 200 osób bo rodzine mam dużą ale ja z Mężem zdecydowaliśmy że zaprosimy tylko rodzeństwo i chrzestnych osoby które są nam bliscy.

    OdpowiedzUsuń
  16. W wielu punktach masz rację. Wydaje mi się, że sporo z tego wychodzi z zasady, że mało rzeczy przy okazji wesela robi się od serca a dużo, żeby się pokazać. Ja uważam, że lepiej zaprosić mniej osób ale za to te naprawdę bliskie, sukienka nie musi być najdroższa, wystarczy żeby mi się podobała, za to jedzenie musi być smaczne i nie może być go mało, fotograf musi być sprawdzony, kamerzysty jak dla mnie wcale moze nie być itd. Co do oczepin - pełna zgoda. Są pewne granice i dziwię się, że są one na weselach przekraczane :/ My mieliśmy dość skromne wesele ale za to w pięknym miejscu, bo dawno wymarzyłam sobie dworek na wesele. Mieliśmy wesele tu: http://lisewskidwor.pl/ Sukienkę miałam uszytą przez krawcową, koszt wyszedł kilkaset zł, kamerzysty nie było bo nie chcieliśmy, kolega robił nam zdjęcia. Wszystko wyszło tak jak miało, ale to kwestia doboru odpowiednich ludzi i włożenia serca w organizację wesela.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.
Zarówno te pozytywne jak i negatywne.
I zapraszam do odwiedzania.
Piszesz jak Anonimowy, podpisz się.

Copyright © 2014 Po prostu Kasia , Blogger